niedziela, 9 marca 2008
Zwiedzamy Bangkok
Niestety dzisiaj zadnych zdjec nie zalaczymy do naszej relacji z przyczyn od nas niezaleznych (w knajpie w ktorej obecnie siedzimy komputery nie maja ze wzgledow bezpieczenstwa aktywnych zlaczy USB :( Zastanawialismy sie dzisiaj na faktem, ze wszystkie miasta azjatyckie jakie do tej pory zwiedzalismy nie mialy czegos co w tradycyjnym eurpejskim miescie traktowane jest jako rynek / starowka - Bangkok potiwerdzil ta nasza obserwacje. Od 10.00 rano prze 11 godzin zwiedzamy miasto - jak zwykle plan jest napiety, bo miejsc do zobaczenia bylo duzo. Mapy otrzymalismy co prawda za darmo, ale skutecznie utrudniaja sprawne poruszanie sie po nim. Nadal nie jestesmy zmeczeni - byc moze to zasluga hotelu w ktorym nocujemy - nosi on nazwe "De Moc". Podczas zwiedzania poszczegolnych, najwazniejszych swiatyn buddyjskich Bangkoku nierozwiazana dla nas do tej pory zagadka pozostaje fakt, ze w kazdej z paszczy lwow strzegacych wejsc do swiatyni znajduje sie ruchoma kamienna kulka. Pogoda nas dzisiaj nie rozpieszczala i w zasadzie przez caly dzien (z pewnymi przerwami) z nieba lal sie zar. Do jednej ze swiatyn poplynelismy nawet promem. Po poludniu zwiedzlismy nowoczesna czesc miasta z centrami handlowymi, a obecnie zwreszcie cos zjedlismy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)