czwartek, 20 marca 2008

Znow w Singapurze

Pieciogodzinne opoznienie wylotu z Phuket do Singapuru z jednej strony zezloscilo nas - bo moglibysmy o te kilka godzin dluzej pospac, a z drugiej strony zmartwilo, bo przez to na miejscu mielismy mniej czasu do dyspozycji na zwiedzanie miasta. W konsekwencji udalo nam sie wieczorem dotrzec do symbolu miasta, czyli lwa plujacego woda do portu, dlugiego baru w Hotelu Raffels, teatru w ksztlcie owocu-jeza, zjedlismy kolacje w reastauracji sushi i wypilismy pare piw (w tym rowniez Guiness'a) na bulwarze nadrzecznym - do ktorego dotarlismy w czasie naszej poprzedniej bytnosci w tym miescie trzy tygodnie temu. Innymi slowy w dniu dzisiejszym zamknelismy petle naszej wycieczki :)Singapur robi wrazenie - jest miastem czystym, swietnie zorganizowanym i jest mocno ztechnicyzowany (nowoczesne rozwiazanie techniczne sa tu wykorzystywane na kazdym kroku).Hotel nasz stoi w dzielnicy rozpusty i jest w zasadzie wynajmowany na godziny, ale i tak zapewnia nam calkiem wygodne warunki bytowe. Nie wiemy jednak czy nasz pokoj podczas naszej nieobecnosci nie zostal na kilka godzin wynajety ;)

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Kolejny raz wyladowalismy w Singapurze ;)

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Wreszcie wylatujemy do Singapuru!

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Pobudka o godz. 5.30, polgodzinny przejazd na lotnisko - a tu okazuje sie,ze odlot do Singapuru mamy opozniony o 5 godzin.