Pieciogodzinne opoznienie wylotu z Phuket do Singapuru z jednej strony zezloscilo nas - bo moglibysmy o te kilka godzin dluzej pospac, a z drugiej strony zmartwilo, bo przez to na miejscu mielismy mniej czasu do dyspozycji na zwiedzanie miasta.
W konsekwencji udalo nam sie wieczorem dotrzec do symbolu miasta, czyli lwa plujacego woda do portu
, dlugiego baru w Hotelu Raffels
, teatru w ksztlcie owocu-jeza
, zjedlismy kolacje w reastauracji sushi i wypilismy pare piw (w tym rowniez Guiness'a) na bulwarze nadrzecznym - do ktorego dotarlismy w czasie naszej poprzedniej bytnosci w tym miescie trzy tygodnie temu. Innymi slowy w dniu dzisiejszym zamknelismy petle naszej wycieczki :)Singapur robi wrazenie - jest miastem czystym, swietnie zorganizowanym i jest mocno ztechnicyzowany (nowoczesne rozwiazanie techniczne sa tu wykorzystywane na kazdym kroku).Hotel nasz stoi w dzielnicy rozpusty i jest w zasadzie wynajmowany na godziny, ale i tak zapewnia nam calkiem wygodne warunki bytowe. Nie wiemy jednak czy nasz pokoj podczas naszej nieobecnosci nie zostal na kilka godzin wynajety ;)
czwartek, 20 marca 2008
Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252
Kolejny raz wyladowalismy w Singapurze ;)
Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252
Pobudka o godz. 5.30, polgodzinny przejazd na lotnisko - a tu okazuje sie,ze odlot do Singapuru mamy opozniony o 5 godzin.
Subskrybuj:
Posty (Atom)