sobota, 22 marca 2008

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Wyladowalismy w Warszawie, a wiec oficjalnie zakonczylismy nasza podroz!

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Przed nami ostatni etap podrozy powrotnej-wylatujemy wlasnie do Warszawy!

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Mimo opoznienia startu z Singapuru, w Londynie wyladowalismy o czasie-teraz 3 godzinne oczekiwanie na wylot do Warszawy.

piątek, 21 marca 2008

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Odlatujemy do Londynu-przed nami 13 godzin w powietrzu.

Ostatni dzien naszej podrozy

Poniewaz na lotnisku w Singapurze internet jest za darmo (ale tylko przez 15 min. ;), wiec korzystajac z okazji postanowilismy jeszcze skrobnac kilka slow przed odlotem do domu :)
Dzisiejszy dzien spedzilismy na zwiedzaniu (choc lepiej pasowalo by okreslenie podrozowaniu po) Singapuru - po wymeldowaniu sie rano z hotelu pojechalismy na lotnisko, gdzie zostawilismy nasze bagaze w przechowalni i udalismy sie na wyspe Santoza - tradycyjne miejsce spedzania wolnego czasu przez mieszkancow miasta. Wbrew pozorom (mapie) miasto jest bardzo rozlegle i choc przemieszczanie sie po nim nie sprawia problemow, to jest bardzo czasochlonne. Na Santoze jechalismy z lotniska Skytrain (podniebna kolejka), dwom liniami metra i Cable Car (kolejka linowa) - dotarcie na wyspe zajelo nam 3 godziny. Jest ona jednym wielkim parkem rozrwyki z ogrodem botanicznym, wesolym miasteczkiem, osrodkiem wypoczynkowym, barami, hotelami etc. a wszystko przygotowane z ogromna dbaloscia o szczegoly (a przede wszyskim o korzystajacych z tych rozrywek - tak by mogli maksymalnie sie zrelaksowac - czego dobrym przykladem sa schody ruchome na wzgorze znajdujace sie w centrum wyspy).
Po zwidzeniu wyspy dotarlismy z powrotem na lotnisko, gdzie za ostatnie pieniadze zjedlismy kolacje i wczesniej odprawilismy sie na lot do Londynu dzieki uprzejmosci pani w British Ariways - czekamy juz na wylot za 1.5 h.

czwartek, 20 marca 2008

Znow w Singapurze

Pieciogodzinne opoznienie wylotu z Phuket do Singapuru z jednej strony zezloscilo nas - bo moglibysmy o te kilka godzin dluzej pospac, a z drugiej strony zmartwilo, bo przez to na miejscu mielismy mniej czasu do dyspozycji na zwiedzanie miasta. W konsekwencji udalo nam sie wieczorem dotrzec do symbolu miasta, czyli lwa plujacego woda do portu, dlugiego baru w Hotelu Raffels, teatru w ksztlcie owocu-jeza, zjedlismy kolacje w reastauracji sushi i wypilismy pare piw (w tym rowniez Guiness'a) na bulwarze nadrzecznym - do ktorego dotarlismy w czasie naszej poprzedniej bytnosci w tym miescie trzy tygodnie temu. Innymi slowy w dniu dzisiejszym zamknelismy petle naszej wycieczki :)Singapur robi wrazenie - jest miastem czystym, swietnie zorganizowanym i jest mocno ztechnicyzowany (nowoczesne rozwiazanie techniczne sa tu wykorzystywane na kazdym kroku).Hotel nasz stoi w dzielnicy rozpusty i jest w zasadzie wynajmowany na godziny, ale i tak zapewnia nam calkiem wygodne warunki bytowe. Nie wiemy jednak czy nasz pokoj podczas naszej nieobecnosci nie zostal na kilka godzin wynajety ;)

Wiadomosc wyslana z telefonu komorkowego o numerze 501500252

Kolejny raz wyladowalismy w Singapurze ;)