Znowu pobudka w srodku nocy (godz. 5.00) zeby wczesnie rano dotrzec na plywajacy targ pod Bangkokiem.
Prawde mowiac Tajlandia jednak troche nas rozczarowala (moze ta uwaga dotyczy tylko Bangkoku - zobaczymy) - Tajowie nastawieni sa maksymalnie na skuteczne dojenie turystow i nie odpuszcza zadnej sytuacji, zeby tego nie zrobic - stad obecnie kazdego mieszkanca traktujemy jako potencjalnego naciagacza, dopoki nie udowodni ze nim nie jest - moze to niesprawiedliwe podejscie, ale pozwala uniknac nieprzewidzianych kosztow i rozczarowan. Poruszanie sie po Bangkoku taksowka jest nieporozumieniem - 90% kierowcow nie mowi po angielsku, nie zna miasta i nie potrafi czytac mapy - gorzej, ze mimo iz nie wiedza gdzie jechac probuja cie tam zawiesc, co w ich przekonaniu jest szczytem uprzejmosci, a ciebie doprowadza do szczytu irytacji - dzisiaj trzy razy mielismy taka sytuacje i nasza nienawisc do tajlandzkich taksowkazy jest juz ugruntowana. Szczytem jest juz dwukrotna odmowa zawiezienia nas gdziekolwiek, bo im sie nie chcialo - to w takim razie po cholere sie w ogole zatrzymywal???!
Targ plywajacy tez nie zachwycil nas - jest to typowe miejsce nastawione na wciskanie turystom calej tej tajlandzkiej "cepeliady". Przez awarie autokaru - przedpoludniowa wycieczka przedluzyla nam sie do poznych godzin popoludniowych. Po poworcie do stolicy przeszlismy sie po centrum zdjedlismy obiad i powedrowalismy na Zlota Gore oraz nad rzeke, skad znowu taksowkarz nie potrafil odwiesc nas do hotelu, dzieki czemu czekal nas kolejny spacer - czyli w sumie na nogach bylismy dzisiaj 16 godzin.
Targ plywajacy tez nie zachwycil nas - jest to typowe miejsce nastawione na wciskanie turystom calej tej tajlandzkiej "cepeliady". Przez awarie autokaru - przedpoludniowa wycieczka przedluzyla nam sie do poznych godzin popoludniowych. Po poworcie do stolicy przeszlismy sie po centrum zdjedlismy obiad i powedrowalismy na Zlota Gore oraz nad rzeke, skad znowu taksowkarz nie potrafil odwiesc nas do hotelu, dzieki czemu czekal nas kolejny spacer - czyli w sumie na nogach bylismy dzisiaj 16 godzin.
3 komentarze:
A pałac Króla widzieliscie?
Witam,jak dobrze,że mogę z wami być na tej wyprawie.Codziennie czytam i przypominam sobie opowieści Chudego, ktory też narzekał na Bangkok.Jednie zazdroszczę Wam tego ciepełka.
Pozdrawiam Cecylia
hmm...potwierdza sie jedna teoria - ludzi na wschodzie nie spia! :) zapytajcie Karolcie, doswiadczyla tego na tzw bliskim wschodzie , 160 km od Warszawy :P 5 rano w bangkoku? to chyba jeszcze podejdzie pod "one night in bangkok" w dekadzie :P
Prześlij komentarz