Końcowe przygotowania są już w pełnym biegu. Pakując plecaki, zastanawiamy się co jeszcze, po za już przygotowanymi rzeczami będzie nam potrzebne. Mieszkanie wygląda więc obecnie jak po przejściu trąby powietrznej :)
Nasza grupa, choć nieliczna, ale silna duchem, składa się z trzech osób: Karoliny, Asi i mnie.
Plan naszej podróży z grubsza (bo trudno już teraz przesądzać nam jak w rzeczywistości będzie on wyglądać :) rysuje się następująco:
- przez Londyn zmierzamy do Singapuru (ok. 15 godzin podróży),
- po noclegu w Singapurze przejeżdżamy po wąskiej grobli pociągiem do Kuala Lumpur w Malezji,
- zwiedzamy miasto i spędzamy krótką noc (ze względu na bardzo wczesny wylot do Siem Reap w Kambodży),
- tu wreszcie możemy trochę odzipnąć i zacząć cieszyć się atrakcjami wycieczki (o ile w ogóle damy radę dotrwać do tego momentu, przy takiej marszrucie) – zwiedzamy przez dwa dni ruiny Angor Wat,
- jeżeli lokalne atrakcje nie wydadzą się nam wystarczająco interesujące i nie zdecydujemy się przedłużyć naszego pobytu w Kambodży, to wyruszamy transportem samochodowym do granicy Kambodży z Tajlandią (ok.
- po przekroczeniu granicy przesiadamy się na pociąg i tak „frachtem łamanym” docieramy do Bangkoku,
- na zwiedzanie stolicy Tajlandii zamierzamy poświęcić kilka dni, a następnie, w zależności jakim czasem będziemy dysponować, udać się albo na północ kraju do małp, słoni, tygrysów, dżungli i „mostu na rzece Kwai”, albo od razu pojechać na wybrzeże i zalec na słońcu na plaży jednej z przybrzeżnych wysp,
- gdy wystarczająco już wypluskamy się w morzu i nadejdzie czas powrotu, udajemy się do Singapuru, skąd przez Londyn wracamy do domu.
Plan jak widać jest więc bardzo napięty i w zależności od sytuacji komunikacyjnej na miejscu, może oczywiście ulec zmianie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz