W uzupelnieniu naszego sprawozdania musimy jeszcze kilka slow powiedziec o dworcu w Singapurze i naszej podrozy koleja do Malezji.
Dworzec kolejowy w Singapurze jest podobno obiektem zabytkowy, ale chyba nizbyt starannie konserwowanyn. Bilety na wybrany przez nas pociag udalo nam sie nabyc bez problemu, a poniewaz do odjazdu mielismy sporo czasu, wiec postanowilismy zjesc sniadanie przez 7 godzinna podroza. Kupujac kanapki i herbate w arabskim barze, nieopatrznie przeoczylismy, ze ta ostatnia podawana jest zawsze z mlekiem skondensowanym, wiec niezaleznie od nas otrzynmalismy bawarke – ale okazala sie ona calkiem znosna w smaku, chociaz bardzo slodka.
Na samym peronie zaraz przed odjazdem pociagu odbyla sie kontrola paszportowa po stronie singapurskiej i tradycyjne trzepanie bagazy. Nastepnie zajelismy miejsca w prawie pustym pociagu – ktory mimo, ze mocno juz zuzyty okazal sie dosc wygodny (lotnicze siedzenia z duza przestrzenia miedzy rzedami i klimatyzowany).
Poniewaz bylismy zmeczeni po nieprzespanej nocy, wiec od razu zasnelismyn i efekcie bylismy sprawcami kilkunastominutowego opoznienia. Otoz na stacji granicznej miedzy Singapurem, a Malezja do wagonu wsiadl funkcjonariusz strazy granicznej i co sod nas chcial (czego niestety dlugo nie byl w stanie wyartykulowac) – w kocu kazal nam pojsc za soba. Okazalo sie, ze wszyscy pasazerowie sa juz w specjalnej znajdujacej sie na tej stacji hali odpraw, gdzie przechodza druga odprawe paszportowa, a w tym czasie pociag przeszukiwany jest na okolicznosc przemycania przez pasazerow narkotykow (patrol z psem). Po skonczonej kontroli wrocilismy do wagonu i poszlismy spac dalej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz